Wydarzenia branżowe
| po | wt | śr | cz | pi | so | ni | |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 18 | 30 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 19 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 20 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 22 | 28 | 29 | 30 | 31 | 1 | 2 | 3 |
<script language="javascript1.2" type="text/javascript">
//
document.write('<scr'+'ipt src="http://my.adocean.pl/_'+(new Date()).getTime()+'/ad.js?id=nwVLm1lamBqjoH3shcYf.XRJj36CXQ_oLzxBkFHFvpD.27" language="javascript"></scr'+'ipt>');
//]]>
</script>
Bartnik – Zawsze do dyspozycji
atrPoczątki firmy związane jednak były z czeską firmą Agrio, z którą właściciel firmy, Bogusław Bartnik w 1999 r. zawiązał spółkę, której podstawowym zadaniem była dystrybucja czeskich opryskiwaczy. Po kilku latach jednak drogi wspólników się rozeszły, w związku z czym od 2004 r. działa firma Bartnik. W krótkim czasie firma ze Staroźreb dołączyła do czołówki działających na tym terenie firm handlowych. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać głównie w tym, iż działalność firmy zakłada jak najlepszą obsługę klientów – dla przykładu właściciel firmy jest do dyspozycji rolników praktycznie przez 24 h na dobę. Dobra obsługa nierozerwalnie wiąże się z bacznym przyglądaniem zmieniającym się oczekiwaniom i wymaganiom klientów. Duże znaczenie ma jednak przede wszystkim kompleksowość oferty. Atutem przedsiębiorstwa jest dobrze przygotowany serwis (gwarancyjny i pogwarancyjny) - mazowiecka firma dysponuje sprawdzoną i wykwalifikowaną kadrą, a w razie potrzeby może liczyć na wsparcie serwisu producentów. Trudne do przecenienia jest także bardzo dobre zaopatrzenie w części zamienne.
Fundamentalne znaczenie w ofercie tego rodzinnego przedsiębiorstwa nadal jednak odgrywają opryskiwacze. – Poza sprzedażą produktów marek Lemken i Bury, prowadzimy szeroko zakrojoną sprzedaż części zamiennych do opryskiwaczy wielu producentów, serwis, a także stację diagnostyki. Ze specyfiki lokalnego rolnictwa wynika, że sprzedaż obejmuje przede wszystkim niewielkie opryskiwacze zawieszane i znacznie mniej zaczepianych w zakresie 2-3 tys. l – tłumaczy właściciel firmy.
Udrażnianie w cenie
Mazowiecka firma dużo obiecuje sobie jednak po dystrybucji holenderskich udrażniarek do melioracji. – W minionym sezonie ze względu na duże straty ponoszone przez rolników i plantatorów buraków znacznie wzrósł popyt na sprzedawane przez nas urządzenia. Obecnie rozwijamy sieć sprzedaży, poszukując firm handlowych, które by chciały zająć się dystrybucją tych niezwykle cenionych przez użytkowników maszyn – mówi Bogusław Bartnik. Właściciel firmy dodaje, iż najlepszą zachętą do ich kupna są sukcesywnie organizowane pokazy pracy, często połączone z wykonywaniem przez firmę Bartnik usług udrażniania. Ze względu na koszty transportu mają one jednak lokalny charakter i realizowane są w promieniu 100 km od siedziby firmy – koszt zamyka się w kwocie 100-150 zł za godzinę pracy. Firma wykorzystuje dwa typy urządzeń – Professional oraz półprofesjonalny model MD50. Bogusław Bartnik zdaje sobie sprawę, iż nie jest to maszyna pierwszej potrzeby, przekonuje jednak, iż przed ich dystrybucją na rynku polskim rysują się dobre perspektywy – związane z rolnictwem i sektorem komunalnym. Firma Bartnik zamierza zatem kuć żelazo póki gorące i rozszerzyć ofertę o urządzenia do czyszczenia rowów.
Recepta na kryzys
Jest to jeden ze sposób na uniknięcie skutków spowolnienia na rynku techniki rolniczej, który daje się już w firmie ze Staroźreb odczuć. – Producenci jak zwykle naciskają nas, abyśmy zaplanowali zakupy na 2012 r., a tymczasem brak jest umów z rolnikami. Ta cisza w eterze w jakiejś mierze wynika z poprzesuwania w czasie funduszy unijnych, ale chyba także ze względu na pukający do drzwi kryzys. Możemy być zatem świadkami sporego tąpnięcia – uważa właściciel firmy. W związku z tym firma koncentruje się na innych źródłach przychodów. Coraz bardziej intratna jest sprzedaż części zamiennych – zarówno oryginalnych, jak i zamienników, która generuje już około połowy przychodów firmy. Równie ciekawe perspektywy rysują się przed działalnością serwisu. – W swojej historii już przerabiałem okresy, w których sprzedaż opryskiwaczy spadała praktycznie do zera, i musiała być zastępowana przez modernizację sprzętu. Już jesienią ubiegłego roku wykonywałem kilka takich zadań, co może wskazywać, iż rolnicy znów chętniej będą remontować, nie zaś kupować nowe opryskiwacze – przekonuje Bogusław Bartnik.







